Od 6 tc można się ubiegać o tzw urlop niespelnionego macierzyństwa. W przypadku tak wczesnej ciąży to 54 dni. Trzeba wysłać material z poronienia do badań genetycznych żeby ustalić
Poród miał się odbyć w sobotę. Zaczęłam przyzwyczajać się do tej myśli i w sumie, nie mogłam się już doczekać. Bardzo chciałam poznać mojego syna. W sobotę rano idąc już na blok, mój lekarz powiedział: Nigdy tego nie robię przed planowanym cesarskim cięciem, ale chodź, sprawdzimy, czy twój syn nie zrobił ci znowu psikusa.
Cześć dziewczyny. Jestem w 30 tc i zauważyłam dwa maleńkie rozstępy, dlaczego piszę, że maleńkie, bo to nie są kreski tylko blade dwie kropeczki tuż nad pępkiem.
W przypadku ciąży bliźniaczej położenia dzieci mogą być różne – wariantów jest bardzo wiele. Poród drogami natury możliwy jest tylko w dwóch sytuacjach - gdy oba maluszki są ułożone główkowo lub gdy pierwszy jest ułożony główkowo, a drugi pośladkowo. Każde inne położenie stanowi wskazanie do cięcia cesarskiego.
A co do wagi to może się całkiem duze urodzić ja miałam w 33 tyg ciąży USG- mały ważył 2500, potem w 37/38 myślałam, że4 juz grubo ponad 3 kg, a lekarz mnie strasznie nastraszył
Ja urodziłam w 37,38 (miałam cc - po 4 dniach wyszłam do domu) Koleżanka urodziła w 34,35 (naturalnie) - po 3 dniach była już w domu Udostępnij ten post Link to postu
F2HsJF. `Ciężko wspominam ciążę, ale poród jeszcze gorzej`. Przeczytajcie wspomnienia Edyty. Ciężko wspominam ciążę, ale poród jeszcze gorzej. Ale może zacznę od początku... Z mężem pragnęliśmy dziecka, kiedy w styczniu tego roku zobaczyłam dwie kreski na teście nie mogłam powtrzymać łez ze szczęścia. Marzenie o ciąży było dla nas w tym etapie życia początku ciąży nie czułam się najlepiej, wymiotowałam, miałam wstręt do jedzenia i na dodatek miałam ślinotok. Zamiast przytyć chudłam. Ginekolog prowadzący moją ciąże przepisał mi czopki na wymioty. Ale zamiast pomóc wywołały inna dolegliwość - biegunkę. Męczyłam się przez ok. 17 tyg. W 30 tyg trafiłam do szpitala. Zagrożenie przedwczesnego porodu. Bolały mnie kości miednicy, kości spojenia łonowego. Nie mogłam chodzić nie czując bólu, przekręcenie się na drugi bok na łóżku też sprawiało ogromny ból. Nic przyjemnego. Fot. Leżałam na patologii ciąży cztery doby, dostałam zastrzyki na rozwinięcie płucek u dziecka, luteinę, nospę i hydroksyzynę. Wyszłam w lepszym stanie ale po kilku dniach dolegliwości wróciły i to jeszcze silniejsze. W 32 tyg. miałam wizytę kontrolną u swojego lekarza prowadzącego. Stwierdził, że mogę urodzić wcześniej bo skróciła mi sie szyjka. Zalecił brać luteinę i nospę i kazał zgłosić się za dwa tyg. na kontrolę. Tak też zrobiłam. Przyjechałam na kontrolę. Do skróconej szyjki doszło rozwarcie o wielkości 2 cm. Pan ginekolog kazał się oszczędzać i wziął mnie na ktg. Podczas badania powiedział `jakieś niewyraźne te ktg` na co zapytałam oczywiście co to znaczy, a on na to, że jakby dziecko spało cały czas. Żadnych dodatkowych badań nie zlecił, więc uznałam, że nic złego się nie dzieje. Fot. Kolejne ktg miałam w 36 tyg. ciąży i znów usłyszałam niepokojące słowa mojego lekarza `nie podoba mi się to ktg`. Poruszał moim brzuszkiem i poszedł. Zapytał czy czuję ruchy dziecka, na co ja, że bardzo rzadko, a w ciągu dnia najmniej. Wręczył wynik ktg i powiedział, że wszystko jest dobrze. Tygodnie mijały, a mojemu maluszkowi nie spieszyło się na świat. Termin miałyśmy na 23 września. A tu nic, żadnych skurczów, wody nie odeszły. W poniedziałek (24 września) zgodnie z zaleceniem mojego lekarza zgłosiłam się do szpitala na oddział. Wieczorem o godz. 19 założono mi cewnik z balonikiem na powiększenie rozwarcia. Bałam się bardzo bólu i w duchu modliłam się, żeby wszystko się samo zaczęło... Pan ordynator zakładając cewnik uprzedził, że mogę odczuwać dyskomfort i ból w dole brzucha i że jeśli ból będzie nie do wytrzymania, mam udać się do położnej po zastrzyk przeciwbólowy. Ok godz. 24 dostałam skurczy. Miałam je co 3-4 min. Ból był tak mocny, że nie mogłam leżeć. Zaczęłam spacerować po korytarzu, ale skurcze miałam coraz silniejsze, ból zaczynał się od brzucha i promieniował na plecy i uda. Myślałam, że to normalne. Udałam się do pani położnej i opowiedziałam moją sytuacje. Stwierdziła, że nic się nie zaczęło, tylko to działanie cewnika i dała mi zastrzyk. Skurcze ustąpiły, ale tylko na pół godziny. Miałam je tak samo silne jak poprzednio tylko, że już nie tak często. Fot. Nie spalam całą noc, zwijałam się z bólu. O godz. 6 przyszła położna zmierzyć nam temperaturę. Krzyknęła na mnie, że całą noc chodziłam po korytarzu i że jak ja będę miała siły rodzić. Już wtedy żałowałam, że rodzę w tym a nie innym szpitalu. Po godz. 7 zdjęto mi cewnik, a pan ordynator stwierdził, że w sumie to już się wszystko samo zaczęło i że do godz. 12 urodzę sama. Kazali mi się umyć i zgłosić na porodówkę. Zrobiłam jak mi kazali. Leżałam już na łóżku przygotowana do porodu, podłączona pod ktg. Przyszli lekarze z obchodu, podłączyli mi ktg. Zbadano mnie i tak jak ordynator powiedzieli, że do 12 urodzę sama. Przebili mi wody płodowe. Nie wiem która była godzina. Ginekolog, który przebił mi wody powiedział, że są zielone, ale że będą obserwować, co z dzieckiem będzie się dziać. I akurat dostałam skurczu, spojrzeli na ktg i widziałam po ich minie że coś jest nie tak. Popatrzyli na siebie i podjęli szybką decyzję - cesarka. Zaczęli biegać wokół mnie, podawali coś do podpisania, ubrali w jakiś fartuch. A ja.... Fot. …ja ciągle płakałam nie wiedząc, co się dzieje. Zrobiono mi cesarkę. Z tego szoku nawet nie pamiętałam kto pokazał mi dziecko ale pamiętam, że mała była cała sina. Dostała 9 na 10 pkt. Już po wszystkim leżąc na sali dowiedziałam się, że tętno mojego dziecka zanikało i dlatego przeprowadzono cc. To cud, że moje dziecko żyje i że jest z nami. Opowiedziałam swoją historię innemu lekarzowi ginekologowi, powiedział, że poród zaczął się już o 24 i że już wtedy mogło się dziać coś złego z dzieckiem. Na szczęście jest z nami nasze maleństwo. Nigdy więcej nie będę rodzić w tamtym szpitalu... Myślę także, że badania ktg, które miałam w 34 i 36 tygodniu ciąży już były niepokojące. Mamy XXI wiek, czemu nie zlecono mi dodatkowych badań? Przecież mogło dojść do tragedii... Edyta (nazwisko do wiadomości redakcji) (pisownia oryginalna - przyp. redakcji) Więcej podobnych historii z sali porodowej znajdziesz na serwisie Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia
Cały szkopuł w tym, że w karcie ciąży widnieje data wyliczonego porodu ale ja w tym dniu, a tym bardziej przed- nie urodziłam. Lekarz zrezygnował z wypisania zwolnienia po tym terminie tłumacząc się że załatwi to już szpital. A przecież to nie moja wina, że termin został źle określony i parokrotnie słyszałam że ciąża będzie mnie to, że odgórnie muszę zgodzić się na macierzyński chociaż dzieckiem się jeszcze nie zajmuje, nie zwracałam się do pracodawcy o szybsze przejście na macierzyński a z tego co mi Państwo piszą tak się właśnie stało:/A co by się stało gdyby lekarz wypisał mi zwolnienie dłużej np o ten tydzień do przodu po terminie? Czy to zostałoby zakwestionowane przez ZUS? Przecież ZUS nie jest informowany kiedy jest faktyczna data porodu, a może się mylę?Żal mi tych dni macierzyńskich bez dziecka...bo w macierzyńskim chyba o to chodzi aby spędzić ten czas z dzieckiem i stąd taka nazwa.
poród w 30 tyg