Chodzi o parking przed stacją, zwykle zatłoczony. Zima dopiero się zaczyna, a tram już wielkie i głębokie dziury. - Nie dość, że parkują tu na łuku, wbrew zakazowi, kierowcy samochodów osobowych, to jeszcze takie wielkie dziury się tu porobiły - skarży się kierowca PKS. - Gdy jest ślisko, a to się coraz częściej zdarza, po
Skarga na geodetę może dotyczyć wykonywania zadań bez należytej staranności, niezgodnie z przepisami… 16.00 zł Kupuję dostęp do wzoru pisma Skarga na hałas WZÓR
Zrozumiani, ale nie przez wszystkich. Części mieszkańców przeszkadza działalność punktu opieki dziennej na Powiślu i chcą zmian w dotychczasowej umowie dzierżawy. Nergal i inni lokatorzy skarżą się na hałasy i zakłócanie spokoju. Z informacji przesłanych do naszej redakcji wynika, że "hałas", na który skarżą się sąsiedzi
Zredagowana skarga na bezczynność organu w zakresie informacji publicznej do WSA. Poniżej znajduje się zredagowana skarga na bezczynność organu administracji publicznej w zakresie udostępnienia informacji publicznej, ale zanim zostanie wysłana, proszę zapoznać się z uwagami: 1. Skargę możemy złożyć, o ile po 14 dniach urząd nam
Najpopularniejsze tłumaczenia "Skarga" : klage, innvending, klagemål. Tłumaczenie w kontekście : Możesz nam powiedzieć, dlaczego złożyłeś skargę na Chada?
Sąsiedzi restauratora Andrzeja T. z Piekoszowa, mieszkańcy domów jednorodzinnych składali skargi na niego do wszystkich możliwych instytucji. Powód: zbyt głośna muzyka i zakłócanie ciszy nocnej w pobliskim lokalu. Dwie sprawy karne z art. 51 kodeksu wykroczeń Andrzej T. wygrał; został uniewinniony. Skarga do inspektora
nPCx9. Adobe Stock Głośne zabawy dzieci na osiedlu przeszkadzają osobom pracującym zdalnie w domach. Spółdzielnia wystosowała więc nietypową prośbę do mieszkańców: rodzice mają zabierać dzieci na inne place zabaw. Nie wszystkim się to podoba, a niektórzy mówią wprost: ludzie powinni się przyzwyczaić albo kupić stopery do uszu. Administracja Osiedla Górce w Warszawie zachęca rodziców, by zabierali dzieci na inne place zabaw w okolicy. Powodem jest hałas i liczne skargi mieszkańców pracujących w domach. Dzieci, które bawią się na osiedlu, nie pozwalają ludziom pracować, a głośne zabawy słychać podobno od rana do nocy. Nie wszystkim mieszkańcom podoba się prośba administracji. „Ludzie powinni się przyzwyczaić, mamy takie warunki, jakie mamy” − twierdzą. Głośne dzieci przeszkadzają ludziom w pracy Na osiedlu Górce pojawiło się ogłoszenie, w którym administracja zwraca się bezpośrednio do rodziców mieszkających w okolicy. Chodzi o przypilnowanie dzieci, zwracanie baczniejszej uwagi na sposób, w jaki bawią się na osiedlowym podwórku, oraz o zabieranie maluchów na inne place zabaw, których nie brakuje na sąsiednich ulicach. Powodem są liczne skargi mieszkańców, którzy pracują zdalnie, i którym przeszkadza hałas dochodzący z podwórka. „W związku z zastrzeżeniami mieszkańców do głośnych zabaw dzieci, w tym do późnych godzin wieczornych, na placyku między budynkami (...) ADM Górce zwraca się z prośbą do rodziców o zwrócenie uwagi na sposób w jaki bawią się dzieci. W związku z nadal panującą pandemią koronawirusa wiele osób wciąż pracuje zdalnie w domach.” − napisano w ogłoszeniu cytowanym przez Mieszkańcy osiedla potwierdzają, że hałasy na podwórku słychać od świtu do nocy. Wiele osób nie może przez to skupić się na pracy, inni mają trudność, by wypocząć po nocnej zmianie. „To jest bardzo uciążliwe i po prostu marzę, żeby był wieczór i żeby te dzieci już poszły do domu.” − narzeka jedna z lokatorek. Niestety nie wszyscy mieszkańcy osiedla rozumieją sytuację ludzi pracujących zdalnie. Niektórzy wprost sugerują, by... kupili sobie stopery do uszu − donosi Administracja osiedla zaś podkreśla, że nikogo do niczego nie zmusza, musi jednak zareagować na prośby mieszkańców i poszukać kompromisu. Zobacz też: Koniec z nudnymi placami zabaw. O jakich marzą dzieci? 10 powodów, by iść z dzieckiem na plac zabaw Dziecko musi być grzeczne? To pułapka, w jaką wpadają rodzice Adobe Stock Będzie powrót do nauki zdalnej? Koronawirus ATAKUJE szkoły! Koronawirus dziesiątkuje uczniów i nauczycieli. W Polsce już ponad 200 szkół pracuje w trybie mieszanym, a ponad 60 przeszło na naukę zdalną. Czy powrót do e-learningu czeka wszystkie dzieci? W Polsce kolejne szkoły przechodzą na naukę zdalną albo zaczynają pracować w trybie mieszanym: częściowo prowadzą zajęcia stacjonarne, a częściowo tzw. e-learning. Każdego dnia pojawiają się nowe przypadki zakażeń, a koronawirus jest wykrywany zarówno u uczniów, jak i u nauczycieli. Czy to oznacza, że wkrótce polskie szkoły i przedszkola znów zostaną zamknięte? Czy będzie powrót do nauki zdalnej? Koronawirus nie omija szkół i przedszkoli. Po ponownym otwarciu placówek oświatowych 1 września codziennie notowane są przypadki zakażeń u dzieci i kadry nauczycielskiej. Już 204 szkoły w Polsce prowadzą zajęcia stacjonarne łącznie ze zdalnymi, a 64 szkoły przeszły wyłącznie na naukę przez internet (dane na czwartek 17 września, udostępnione przez MEN). To znacznie więcej niż jeszcze 2 tygodnie temu − wtedy tylko 47 placówek pracowało zdalnie i jedynie 12 w trybie mieszanym. Na razie jednak nie mówi się oficjalnie o całkowitym zamknięciu szkół. Co więcej, nawet w przypadku pojawienia się koronawirusa w szkole, na przymusową kwarantannę wysyłana jest jak najmniejsza liczba osób, tak aby placówka mogła pracować normalnie. W szkołach obowiązują ścisłe zasady bezpieczeństwa . Szkoły w Europie nie będą zamykane Nic nie wskazuje na to, by w Europie planowano zamykać szkoły i przedszkola. Mimo że liczba zakażonych cały czas rośnie, rządy stawiają przede wszystkim na izolację chorych, badania na Covid dla nauczycieli i czasowo ograniczone kwarantanny. Co ciekawe, odkąd dzieci wróciły do szkół, nie zaobserwowano lawinowego wzrostu liczby zakażeń w europejskich placówkach oświatowych. Np. w Hiszpanii z powodu koronawirusa zamknięto do tej pory tylko jedną szkołę. Z kolei we Francji na kwarantannę wysyła się tylko osoby, które miały bliski kontakt z zakażonym, a w Niemczech zaoferowano nauczycielom testy, które mają oszacować ryzyko ciężkiego... Adobe Stock Wzrost zakażeń koronawirusem. Rozwiązaniem zamknięcie szkół! W ciągu ostatnich dni znacznie zwiększyła się liczba osób zarażonych koronawirusem. Powodem tego jest między innymi powrót dzieci do szkoły. Jedną z metod przeciwdziałania pandemii może być... zamknięcie placówek. Liczba osób, które przebywają w szpitalu z powodu koronawirusa, ciągle wzrasta, resort zdrowia poinformował również, że śmiertelność jest najwyższa od 18 czerwca. Wszystko wskazuje na to, że pandemia będzie się rozwijać. Ministerstwo Zdrowia już kilka dni temu ogłosiło, że prawdopodobnie czekają nas nowe obostrzenia w związku z koronawirusem . Zamykanie szkół – metoda przeciwdziałania koronawirusowi? Ekspert z Uniwersytetu Warszawskiego wypowiedział się na temat zamykania szkół: „Metodą, która by zadziałała, byłoby zamykanie wszystkich szkół w tych powiatach, w których jest ponad 6 przypadków na 10 tys.” - mówi dr Franciszek Rakowski. Zakażenia w szkołach Jarosław Pinkas poinformował jednak, że obecna sytuacja wynika przede wszystkim z tego, że ludzie znowu zaczęli się ze sobą spotykać, a nie z powodu ponownego otwarcia szkół. „Oczywiście, że mamy zakażenia w szkołach. Spodziewaliśmy się tego, ale to nie jest główny powód transmisji rozproszonej” – powiedział Szef GIS. Według niego wirus rozprzestrzenia się ze względu na różnego rodzaju zgromadzenia: spotkania rodzinne, towarzyskie. „Z drugiej strony wesela zaczęły odgrywać mniejszą rolę w tym niż do tej pory” - dodał. Czy szkoły zostaną zamknięte? Minister Edukacji przyznał, że rząd wolałby uniknąć ponownego zamykania szkół: „Wolelibyśmy uniknąć zamykania szkół na dłuższy czas; sanepid może wystąpić do dyrektora szkoły o przejście na kształcenie na odległość, tam, gdzie jest realne zagrożenie w placówce lub zwiększone zagrożenie w danej gminie czy powiecie”. Dodał jednak, że w przypadku zagrożenia interweniują odpowiednie organy: „Tam, gdzie pojawiają się zagrożenia, interweniuje inspekcja sanitarna i wspólnie z dyrekcją szkoły i organem prowadzącym, czyli samorządem najczęściej,... Adobe Stock Rozwój dziecka, a cisza. Jak hałas wpływa na malucha? Oczywiście wszyscy chcielibyśmy, żeby nasze dziecko miało w swoim pokoju ciszę. Nie zawsze jest to jednak możliwe, szczególnie w bloku, gdzie sąsiedzi potrafią zaplanować kilkudniowy remont lub nocną imprezę. I tu zaczyna się problem… W ciągu dnia dopuszczalny poziom hałasu w pokoju to 35 dB, natomiast w nocy 25 dB. stosuje się do norm i potrafi generować hałas na tyle duży, że przekroczy wartość dopuszczalną o nawet kilkadziesiąt dB! Trzeba przewidzieć różne formy hałasu i nie dopuścić do tego, by zagroził zdrowiu malucha. Noworodki powinny rozwijać się w zdecydowanie lepiej wyciszonych pomieszczeniach niż dorośli, ponieważ ich uszy są szczególnie czułe na hałas, który może spowodować wzrost ciśnienia krwi oraz przyspieszenie pracy serca. Prowadzi to do problemów ze snem i przyśpieszonym oddychaniem powodującym niedotlenienie organizmu. Nadmierny hałas oraz nagłe, wysokie tony mogą przyczynić się też do uszkodzenia słuchu, a nawet krwotoku śródmózgowego. Najlepsze sposoby na wyciszenie pokoju noworodka Jakie rozwiązania zastosować w pokoju niemowlęcia? Okazuje się, że najlepiej o tym pomyśleć już na samym początku, jeszcze przed wprowadzeniem się do mieszkania. – Bardzo ważne jest, aby o akustykę w pokoju zadbać już na etapie projektu mieszkania, dobierając takie izolacje budowlane, okna i rozwiązania konstrukcyjne, które zapewnią komfort użytkowania budynku bez obaw o uciążliwy hałas z sąsiednich pomieszczeń lub pogłos we wnętrzach – wyjaśnia Paweł Polak ze Stowarzyszenia na Rzecz Lepszej Akustyki w Budynkach „Komfort Ciszy”. Ścianę najlepiej wygłuszyć „przedścianką” akustyczną, czyli płytą gips-karton na metalowym ruszcie z wypełnieniem z wełny mineralnej szklanej bądź skalnej (powinna mieć grubość od 5 do 10 cm). Warto zainstalować także sufit podwieszany oraz między ścianą, a podłogą matę wchłaniającą dźwięki. Powinniśmy zadbać, by noworodek słuchał tylko spokojnych dźwięków np. kołysanek lub stonowanej muzyki. Na najmłodszych kojąco działa też dźwięk odkurzacza lub telewizora (oczywiście o optymalnym... Jak pobrać i aktywować bon turystyczny: instrukcja rejestracji na PUE ZUS (krok po kroku) Ukraińskie imiona: męskie i żeńskie + tłumaczenie imion ukraińskich Mądre i piękne cytaty na urodziny – 22 sentencje urodzinowe Ile wypada dać na chrzciny w 2022 roku? – kwoty dla rodziny, chrzestnych i gości Gdzie nad morze z dzieckiem? TOP 10 sprawdzonych miejsc dla rodzin z maluchami Ospa u dziecka a wychodzenie na dwór: jak długo będziecie w domu? Czy podczas ospy można wychodzić? 5 dni opieki na dziecko – wszystko, co trzeba wiedzieć o nowym urlopie PESEL po 2000 - zasady jego ustalania Najczęściej nadawane hiszpańskie imiona - ich znaczenie oraz polskie odpowiedniki Gdzie można wykorzystać bon turystyczny – lista podmiotów + zmiany przepisów Urlop ojcowski 2022: ile dni, ile płatny, wniosek, dokumenty Przedmioty w 4 klasie – czego będzie uczyć się dziecko? 300 plus 2022 – dla kogo, kiedy składać wniosek? Co na komary dla niemowląt: co wolno stosować, czego unikać? Urwany kleszcz: czy usuwać główkę kleszcza, gdy dojdzie do jej oderwania? Bon turystyczny – atrakcje dla dzieci, za które można płacić bonem 300 plus dla zerówki w 2022 roku – czy Dobry Start obejmuje sześciolatki? Jak wygląda rekrutacja do liceum 2022/2023? Jak dostać się do dobrego liceum?
– właścicielka nieruchomości bezpośrednio sąsiadującej z droga krajową, na której ruch pojazdów od końca lat dziewięćdziesiątych powodował hałas i przenoszone na jej budynek drgań – wystąpiła z powództwem przeciwko reprezentującemu Skarb Państwa prezydentowi miasta o wykonanie robót budowlanych oraz wypłatę 100 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych. Roboty budowlane miały polegać na wykonaniu ekranu przeciwdrganiowego, wymienieniu okien w budynku kobiety oraz instalacji akustycznej ścian zewnętrznych. Powódka wskazała, że hałas i drgania powodują znaczne uciążliwości w korzystaniu z nieruchomości, w szczególności normalne zamieszkiwanie w domu położonym w bezpośrednim sąsiedztwie drogi. Na poparcie swoich żądań właścicielka budynku przedstawiła zamówione ekspertyzy mówiące o koniecznych robotach zabezpieczających jej nieruchomość przed negatywnymi wpływami pochodzącymi z drogi oraz przedstawiła zaświadczenie lekarskiego, z którego wynikało, że wpływ hałasu i drgań skutkuje pogorszeniem jej zdrowia. Zdaniem kobiety negatywne oddziaływania z drogi zarządzanej przez prezydenta miasta spowodowały także naruszenie jej dóbr osobistych. Prezydent nie zgodził się z roszczeniami i wniósł o oddalenie powództwa. Jego zdaniem żądanie dotyczące prac zabezpieczających było co najmniej przedwczesne, ponieważ droga ta była wówczas przebudowywana i remont ten miał zapewnić spełnienie norm dotyczących drgań i hałasu. Co do zadośćuczynienia prezydent wskazał, że intensyfikacja ruchu na drodze jest niezależna od niego, gdyż jest naturalną konsekwencją rozwoju cywilizacyjnego miasta, z czym właścicielka powinna się liczyć. Opinię prezydenta podzielił Sąd Okręgowy w Katowicach, który stwierdził, iż po pierwsze zobowiązanie pozwanego do wykonania robót budowlanych było przedwczesne wobec trwającej wówczas przebudowy drogi, a po drugie, kobieta nie udowodniła negatywnych oddziaływań, bowiem nie złożyła wniosku o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego, który mógłby stanowić podstawę dla takiej oceny. Odnosząc się do żądania zadośćuczynienia Sąd Okręgowy uznał, że oddziaływanie związane z ruchem drogowym co prawda wpływają na „nieruchomość powódki i nią samą", ale „przeprowadzone przez powódkę postępowanie dowodowe nie było jednak wystarczające, a tym samym nie ma możliwości choćby częściowego uwzględnienia powództwa". Inaczej sprawę ocenił Sąd Apelacyjny w Katowicach, który w wyroku z 6 grudnia 2013 roku (sygn. akt I ACa 905/13) zasądził na rzecz właścicielki 30 tys. zł. Zdaniem sądu drugiej instancji należało przede wszystkim poczynić niezbędne ustalenia faktyczne dla dokonania oceny zasadności żądania, czego zaniechał Sąd Okręgowy. W związku z tym zaszła potrzeba uzupełnienia postępowania dowodowego w takim niezbędnym zakresie, jaki jest istotny dla rozstrzygnięcia sprawy, a za takie należało uznać jedynie te dowody, które potwierdzały ów negatywny wpływ na funkcjonowanie powódki w opisanych warunkach. W opinii Sądu Apelacyjnego potwierdzeniem tych negatywnych skutków było zaświadczenie lekarza psychiatry, z którego wynikało, że kobieta wprawdzie dotknięta już schorzeniami wynikającymi z wykonywanego zawodu nauczyciela, podupadła na zdrowiu z powodu nieustannego hałasu wykluczającego normalne funkcjonowanie w domu, w tym wymagany odpoczynek, także w nocy. Ustalenia te doprowadziły sąd do wniosku, że doszło do naruszenia dóbr osobistych. Chodziło tu przede wszystkim o zdrowie rozumiane w tym kontekście prawa do wypoczynku i niezakłóconej możliwości korzystania ze swojej nieruchomości.
Grupa osób chce zablokować budowę przedszkola przy ul. Leszczynowej w Grabówce. Poskarżyli się Jarosławowi Zielińskiemu. Ten ich nie poparł. - Uważam, że nie ma bardziej radosnego i przyjaznego głosu, niż gwar dzieci. Nie rozumiem, że komuś może przeszkadzać przedszkole. Byłbym szczęśliwy, gdyby koło mojego domu ono powstało - mówi Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji. Tak komentuje pismo, które otrzymał od grupy mieszkańców Grabówki (gmina Supraśl). Nie chcą oni koło swoich domów przedszkola i bawiących się na podwórku dzieci. Próbują blokować budowę placówki przy ul. Leszczynowej. „Według nas zgłoszony projekt jest przedsięwzięciem nieekonomicznym, który będzie negatywnie oddziaływał na warunki życia lokalnej społeczności i spowoduje niekorzystne implikacje środowiskowe i komunikacyjne”- piszą do wiceministra mieszkańcy Grabówki. Autorzy listu nie piszą wprost, dlaczego nie chcą przedszkola. Ich obawy wzbudza planowana droga dojazdowa do placówki. Oznacza większy ruch i hałas. Zaproponowali nawet miejsce, gdzie przedszkole mogłoby powstać. „Pomimo składanych na piśmie protestów, burmistrz Supraśla, jak i rada gminy nic w naszej sprawie nie uczyniła” - czytamy dalej. Dlatego ludzi poskarżyli się do wiceministra Zielińskiego. Wtedy zwolennicy budowy przedszkola zaczęli mieć obawy co do losu inwestycji. - Wystraszyliśmy się. Skoro nasi sąsiedzi piszą do samego ministra, to boimy się, że inwestycja zostanie wstrzymana - niepokoi się Tadeusz Karpowicz, sołtys Grabówki. Ale wiceminister nie stanął po stronie protestujących. - Wszyscy ludzie cieszą się, gdy powstaje przedszkole. Bo to oznacza przyszłość, rozwój życia, nowe pokolenie - uważa Jarosław Zieliński. - Nie rozumiem tych obaw. Nadzieje na zablokowanie inwestycji szybko rozwiewa Mariusz Żukowski, sekretarz gminy Supraśl. - Z niczego nie rezygnujemy - zapewnił że budowa przedszkola w Grabówce to jedna z najważniejszych inwestycji w gminie. - Sprawa jest mocno zaawansowana. Mamy już projekt techniczny. Finiszujemy z wyrabianiem pozwolenia na budowę - wyjaśnia Mariusz Żukowski. - Zostaliśmy zaproszeni do złożenia wniosku o dofinansowanie w ramach Białostockiego Obszaru Funkcjonalnego. To współpraca Białegostoku i dziewięciu okolicznych gmin, które wspólnie chcą zdobywać unijne pieniądze. Supraśl będzie się starał o prawie 6 mln gmina dostanie dotację, budowa przy Leszczynowej ruszy już w przyszłym roku. - W sprawie lokalizacji były konsultacje. Wypowiedziała się rada sołecka. Miejsce zatwierdziła też rada miejska - przypomina sekretarz. Władze Supraśla rozmawiały o tym z przeciwnikami przedszkola. - Zaproponowaliśmy, że w jego okolicy kupimy grunty na parking. Chcemy odciążyć ulicę Leszczynową, by nie było tutaj hałasu - zapewnia Mariusz Żukowski.
Mieszkańcy okolic lotniska, bloków przy nowych arteriach i wzdłuż torowisk mają dość hałasu. Urzędnicy na skargi uszu nie zatykają. Ratusz chce kosztem 200 mln złotych walczyć ze szkodliwymi decybelami. Ale czy może tę walkę wygrać? My tu umieramy – rozpacza Joanna Polańska, mieszkanka podwarszawskich Włoch. Samoloty nad jej domem lądują co kilkadziesiąt sekund w „sznurach” po 10–15. Potem 20 minut przerwy i znów to samo. 20 metrów od posesji powstaje południowa obwodnica Warszawy: 10 pasów ruchu, które drogowcy odgrodzili ekranami. Może obniżą nieco warkot samochodów, ale tymczasem spotęgowały huk przelatujących maszyn. – Teraz słychać je podwójnie – skarży się Joanna Polańska. Obok jej domu stoją jeszcze dwa inne, w tym 92-letniego żołnierza AK. – Jaśka, walcz. Mam jeszcze apetyt na życie. Tak z pięć lat, ale nam chyba nie dadzą – mówi sąsiadce. Do strefy, której mieszkańcy mogą ubiegać się o odszkodowanie od lotniska, brakuje pięciu metrów. – Sprzedam dom i ogród za cenę działki – żali się właścicielka. Ale nikt kupić nie chce. Bo kto będzie do pięknego ogrodu wychodzić w słuchawkach na uszach? – Wszyscy już głusi jesteśmy – mówi. Ma rację: start samolotu powoduje hałas ok. 120–130 decybeli, blisko progu bólu. Piekło na ziemi Warszawa ma dwa lotniska. To drugie, w Babicach, uzyskało możliwość przyjmowania samolotów cywilnych dopiero w 2005 r. Do tego czasu służyło głównie służbom: wojsku i ratownictwu medycznemu. Ruch lotniczy był niewielki. Ale od tego czasu stale rośnie, powstało kilka szkółek lotniczych i prywatni przewoźnicy. Tylko w ciągu 2011 r. lotnisko obsłużyło o 46 proc. operacji lotniczych więcej. A mieszkańcy Bielan i Bemowa rwą włosy z głów. Rok temu zarejestrowali stowarzyszenie „Ciche niebo nad Warszawą”. – Warkot, narastający do 80–90 decybeli przez dwie–trzy minuty, za chwilę kolejny, głośniejszy. I tak całe dnie od do od kwietnia do listopada. A jak pogoda dopisze, to do grudnia – mówi prezes stowarzyszenia Zbigniew Franczak. – Nie da się spać przy otwartych oknach, nie da się wypocząć po pracy, a nawet wyspać się w weekend. Bóg pokarał nas mieszkaniem w kręgu nadlotniskowym, w którym latają w kółko maszyny 20-, 30-letnie, mniej niż 400 metrów nad naszymi głowami, nie trzymając trasy kręgu i skracając drogę dla oszczędności paliwa tuż nad blokowiskami Bemowa, Piasków, Chomiczówki, Sadów Żoliborskich, Rudy i Boernerowa – dodaje. I zachęca do słania monitów do urzędów, by zaczęły się interesować przekroczeniami dopuszczalnych norm hałasu. Tym bardziej że, według działaczy stowarzyszenia, laboratoria badające hałas na zlecenie lotniska umyślnie rozstawiają urządzenia pomiarowe z dala od najwrażliwszych punktów, takich jak przedszkola, i uśredniają pomiary, czyniąc przekroczenia zaledwie nieznacznymi. Okulary dla uszu Od hałasu trudno uciec. W Polsce żyje ok. 50 tys. osób z ciężkim uszkodzeniem słuchu, a co 5. z nas cierpi na jego zaburzenia. Według badań CBOS, ponad 70 proc. Polaków odczuwa uciążliwy, męczący hałas, z tego co trzeci – często. Najbardziej dokucza nam hałas uliczny, generujący rumor o natężeniu nawet 80–90 decybeli. Ostrożne szacunki mówią, że na hałas, który może być szkodliwy dla zdrowia, narażone są aż 4 miliony osób. Konsekwencje? Najłagodniejsze to czasowe lub trwałe przesunięcie progu słyszenia. Postępuje długotrwale, a przez to trudno je zauważyć. Przekonujemy się o nim, gdy zmiany są już nieodwracalne. Ale badania Narodowego Testu Słuchu, które w czerwcu rozpoczęły się w Warszawie, pokazują, że u osób mieszkających w rejonie hałasu powyżej 65 dB występują także zmiany w układzie krążenia. Nie mówiąc o zakłóceniach równowagi emocjonalnej. Duńscy naukowcy hałas uliczny oskarżają o powodowanie 8 proc. wszystkich przypadków udarów. – Wyruszyliśmy w Polskę specjalnym słuchobusem – mówi Magdalena Jasnoch, koordynatorka projektu NTS. – Z poprzednich dwóch edycji wiemy, że na 20 osób potrzebujących aparatu słuchowego, czyli takich „okularów dla uszu”, nosi go zaledwie jedna. A decyzja o założeniu go zajmuje przeciętnie 7 lat. Coraz gorzej słyszy też młode pokolenie – dodaje.
Spór z zarządcą lotniska wojskowego Krzesiny dotyczył odszkodowania za hałas na rzecz jednego z mieszkańców, którego dom jest położony 600 metrów od pasa startowego. Lądują tam od 2004 r. samoloty F-16, które latają o pierwszej i drugiej w nocy. Pozew o 30 tys. złotych uwzględniony Jan S., mieszkaniec Krzesin, wystąpił w październiku 2013 r. do sądu z pozwem o zasądzenie 30 tys. złotych, wraz z odsetkami i nakładami poczynionymi na rzecz wygłuszenia hałasu w budynku mieszkalnym. Czytaj: SA: odszkodowanie za hałas przysługuje tylko, gdy przekracza on dopuszczalne normy Sąd Rejonowy w Poznaniu uznał roszczenie za zasadne i nakazał wypłacenie powodowi szefowi Wojskowego Zarządu Infrastruktury 74 tys. 900 zł i odsetki od 2008 r. do dnia zapłaty. Pozwany nie zgodził się z tym wyrokiem i złożył apelację, a Sąd II instancji 28 lipca 2017 r. zmienił wyrok w sprawie wypłaty odsetek. Nakazał zarządcy lotniska uiścić odsetki tylko od 11 października 2016 r. (doręczenia opinii biegłego). Skargi kasacyjne złożyły dwie strony: Prokuratoria Generalna RP w części oddalającej apelację, gdyż uznała, że powód powinien był złożyć drugi wniosek, po wejściu w życie rozporządzenia wojewody wielkopolskiego zmieniającego strefę ograniczonego użytkowania. powód (art. 481 par. 1 kc, art. 363 kc i art. 129 ust. 2 i 4 ustawy Prawo ochrony środowiska). Radca prawny powoda Radosław Howaniec powiedział, że źródłem szkody jest hałas lotniczy powstały przy budowie lotniska. Odszkodowanie powinno być liczone od czasu złożenia wniosku o odszkodowanie. Stanowisko Prokuratorii Natomiast pełnomocnik Prokuratorii Generalnej RP Paweł Kekora stwierdził, że istotny w tej sprawie jest art. 136 ust. 3 Prawa ochrony środowiska, który stanowi, że w razie określenia na obszarze ograniczonego użytkowania wymagań technicznych, dotyczących budynków - szkodą, są także koszty poniesione w celu wypełnienia tych wymagań przez istniejące budynki, nawet w przypadku braku obowiązku podjęcia działań w tym zakresie. Radca Paweł Kekora z PG zwrócił uwagę, że w tej sprawie trzeba brać pod uwagę dwa rozporządzenia wojewody z 30 grudnia 2007 r. oraz z 2003 r. ( nr 82/03). Według Prokuratorii, zmiana stref ograniczonego użytkowania wpłynęła na odszkodowanie w tym sensie, że po wydaniu drugiego rozporządzenia należy obliczyć różnicę w wysokości szkody powstałą w tym okresie. SN uchyla wyrok Sąd Najwyższy w Izbie Cywilnej oddalił skargę PG, a uwzględnił skargę powoda w zakresie liczenia odsetek. Uchylił wyrok sądu II instancji, stojąc na stanowisku, że w tej sprawie trzeba wypłacić odszkodowanie niezwłocznie, bo ustalonych terminów nie było. Niezwłocznie oznacza - jak powiedział sędzia sprawozdawca Kamil Zaradkiewicz - od momentu, gdy pozwany się dowiedział o roszczeniu i miał czas na odniesienie się do wezwania. - Dłużnik musi się liczyć z wymagalnością roszczenia, a odmowa spełnienia świadczenia będzie powodowała naliczenie odsetek - dodał sędzia. Ze względu na powszechność tego rodzaju roszczeń pozwany - zdaniem SN - mógł bez błędu oszacować wielkość powstałej szkody. SN odniósł się też do tzw. szkody legalnej, która w tym wypadku miała miejsce. Odszkodowanie z tytułu ochrony środowiska wiąże się z wydaniem aktu prawa miejscowego, które ogranicza właścicieli w ich prawach. To znaczy wartość nieruchomości maleje i to trzeba naprawić. A także właściciel musi poczynić stosowne nakłady dla wygłuszenia hałasu. Sąd Najwyższy wypracował już trwałą linię orzeczniczą. Sygnatura akt II CSK 533/18, wyrok z 19 lipca 2019 r. Tadeusz Zembrzuski Sprawdź POLECAMY
skarga na hałas z przedszkola