Przyjaciółka kobiety bacznie się jej przyjrzała i powiedziała: – Mam nadzieję, że nie byłaś tak szalona i nie włożyłaś pieniędzy do trumny. – Włożyłam, bo tak obiecałam – odpowiedziała wdowa – Jestem dobrą chrześcijanką, nie mogę kłamać. Obiecałam, że włożę mu do trumny wszystkie jego pieniądze.
Na polubowny podział majątku najlepiej jest zdecydować się jeszcze przed ogłoszeniem rozwodu, np. w trakcie separacji. W tym celu małżonkowie powinni zacząć od ustalenia, co komu przypada. Następnie udają się do notariusza, by sporządzić rozdzielność majątkową w formie aktu notarialnego oraz umowę podziału majątku.
To nie bieda, ale pieniędzmi się nie szasta . Edyta jest magistrem farmacji. Po kilku latach pracy uznała jednak, że zarobki w zawodzie są nieproporcjonalne do wymaganej wiedzy i odpowiedzialności, a w innych zawodach medycznych wynagradzania są dużo lepsze. Dlatego wróciła na studia medyczne, by zostać lekarką.
Zofia Zborowska nie zawodzi na Instagramie. 1. Zofia Zborowska to aktorka, a prywatnie żona siatkarza Andrzeja Wrony. Z chęcią dzieli się obrazkami z życia prywatnego w mediach społecznościowych. Tym razem pokazała zabawne zdjęcie z udziałem swojej ukochanej córeczki Nadziei. Pod fotografią umieściła zaś nietypowy opis: "królowa
Inaczej będzie, gdy zmarły miał małżonka, ale nie miał dzieci. W tej sytuacji żona (mąż) dziedziczy w zbiegu z rodzicami zmarłego (ewentualnie jego rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa), a jej (jego) udział wyniesie aż 1/2 spadku ( art. 933 § 1 kodeksu cywilnego ). Wreszcie w braku zstępnych spadkodawcy, jego rodziców
Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi. Kto zajmuje się pieniędzmi u was w domu? Przez Gość gość, Maj 28, 2015 w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
ZBQmeB. #1 Witam Znalazłam się w bardzo nieprzyjemniej sytuacji wynikającej z tego iż mój mąż nie chce dawać pieniędzy na utrzymanie rodziny czyli mnie i dziecka. Mieszkamy razem od ok. dwóch lat pod jednym dachem z teściową. Gdy mąż nie miał pracy to teściowa pomagała nam. Byliśmy również na jej kuchni. Teraz gdy mąż pracuje (zarabia ok 1800 zł) nadal jesteśmy na kuchni u jego mamy mimo sprzeciwu teściowej. Jest to nieprzyjemna sytuacja dla mnie i prosiłam męża wiele razy abyśmy poszli na własne jedzenie. W domu są warunki do tego ,aby iść na oddzielną kuchnię- dom teściowej jest duży i jest druga kuchnia z całym wyposażeniem. Teściowa chce żebyśmy już poszli na własne ale mąż się upiera że nie będzie dawał mi żadnych pieniędzy. Ja dostaję świadczenie pielęgnacyjne na córkę ponieważ jest po operacji i mam swoich pieniędzy 800 zł. Muszę dodać,że mąż pracuje u swojego wujka w firmie jest narazie nie zarejestrowany. I właśnie przez to ,że jest niezarejestrowany to czuje się bezkarny- powiedział ,że gdybym poszła do sądu o alimenty to mi nie dadzą bo on przecież nie jest zarejestrowany nigdzie. Umiem prowadzić dom,nie jestem rozrzutną osobą a mąż dlatego nie chce dawać pieniędzy bo jest przyzwyczajony do chodzenia w oryginalnych rzeczach i nie chce z tego zrezygnować. Ostatnio kupił ubrania za 1200 zł a mi nie dał nic na wyobrażam sobie prowadzić kuchni za te 800 zł- mąż powiedział,żebym kupowała jedzenie za swoje pieniądze. Bardzo proszę o radę. Co taka matka jak ja może w tej sytuacji zrobić?Gdzie mogę się zgłosić o pomoc?Z góry dziękuje za odpowiedź reklama #2 to ze maz pracuje na czarno nie zwalnia go z obowiazku lozenbia na dziecko. Oczywiscie jezeli zlozysz pozew o alimenty to napewno je dostanie bo sad orzeka o wysokosci alimentow na podstawie mozliwoci zarobkowych pozwanego a nie ile zarabia jezeli przedstawi ze jest osoba bezrobotna mozesz dostac pieniadze z funduszu alimentacyjnego. Nie sluchaj meza ze nie przyznaja ci alimentow bo bzdury gada!!!Pisz pozew i nie czekaj #3 to ze maz pracuje na czarno nie zwalnia go z obowiazku lozenbia na dziecko. Oczywiscie jezeli zlozysz pozew o alimenty to napewno je dostanie bo sad orzeka o wysokosci alimentow na podstawie mozliwoci zarobkowych pozwanego a nie ile zarabia jezeli przedstawi ze jest osoba bezrobotna mozesz dostac pieniadze z funduszu alimentacyjnego. Nie sluchaj meza ze nie przyznaja ci alimentow bo bzdury gada!!!Pisz pozew i nie czekaj Ojciec dziecka ma obowiązek łożyć na dziecko niezależnie od tego czy pracuje, czy nie. Radzę wnieść pozew o alimenty na dziecko wskazując w nim miejsce pracy (nielegalnej) męża i powłąć świadków na tę okolicznosć.
fot. Fotolia Jeśli twój mąż w ogóle nie przejmuje się finansami domowymi i wydaje pieniądze jedynie na własne przyjemności, powinnaś natychmiast przejąć sprawy w swoje ręce! Im szybciej dasz mu do zrozumienia, że zależy ci na wspólnym zarządzaniu budżetem, tym będzie lepiej dla was obojga. Dlaczego mąż nie daje pieniędzy? Powodów może być wiele, my wskazujemy ci kilka z nich. Sprawdź, czy dotyczą twojego partnera. 1. Byłaś kontrolerem jego poczynań Zawsze, kiedy coś kupował, czuł twoją kontrolę. Kiedy wybrał nieodpowiedni proszek do prania czy płyn do naczyń, nie szczędziłaś krytyki. Cóż, sama jesteś sobie winna jego stopniowego wycofywania się ze spraw domowych. Mężczyzna potrzebuje czuć, że jest dla swojej kobiety bohaterem. Tak jak my potrzebujemy miłości, oni potrzebują podcinać mu skrzydła, a zobaczysz, że znowu stanie się taki, jak dawniej, zaangażowany i aktywny. Pamiętaj - zamiast wytykać błędy, skup się na dostrzeganiu osiągnięć. Dobro słowo zawsze jest skuteczniejszą zachętą od przytyku. 2. W domu wszystko robiła za niego mama Nie dziw się, że on nie płaci comiesięcznych rachunków, jeśli w domu rodzinnym nie został nauczony odpowiedzialności. Mamy bardzo często chcą być tak dobre dla swoich synów, że wyręczają ich we wszystkim z nadzieją, że później ich rolę przejmą żony. Jeśli ta sytuacja cię dotyczy, musisz poważnie, ale z miłością i zrozumieniem porozmawiać ze swoim go jakoś do tego, żeby był bardziej zaangażowany. Z pieniędzmi wiąże się niewątpliwie władza, a każdy mężczyzna chce mieć władzę. Pokaż mu zatem zalety wynikające z tego, że to on będzie odpowiadał za rachunki domowe. Mów, że da ci to poczucie bezpieczeństwa i opieki z jego strony. 3. Zawsze zarobione pieniądze wydawał na przyjemności, więc myśli, że po ślubie będzie tak samo Być może twój mężczyzna w kwestiach finansowych nadal jest małym chłopcem i nie chce wydawać pieniędzy na nic, co nie jest przyjemne. Myśli, że wydawanie pieniędzy jest nagrodą za pracę, którą wykonał. A nagród nie wydaje się przecież na domowe opłaty czy zwykłe zakupy spożywcze. Potrafi wydać kilkaset złotych na buty ulubionej marki, a jednocześnie zrobić ci awanturę o przepłacenie kilku złotych na paście do zębów. Faktycznie może to być poważny problem dla związku i budżetu domowego. Musisz działać radykalnie. Postaw sprawę jasno i nie zgadzaj się na traktowanie domu jak darmowego hotelu. 4. Nie chce zabierać ci twoich zadań Może być po prostu tak, że jemu wydaje się, że wszystko jest w porządku. Widzi, że radzisz sobie świetnie z prowadzeniem domowego budżetu i nie chce zabierać ci tej przyjemności. Jest nawet dumny, że ma taką zaradną żonę. Jeśli tobie naprawdę nie pasuje obecna sytuacja, nie możesz milczeć i robić wszystkiego z zaciśniętymi zębami. Powiedz, że pora się zamienić i niech on przejmie te obowiązki. A może jemu się to naprawdę spodoba i stanie się domowym finansistą? 5. Jest wygodnicki Jest mu dobrze tak, jak jest. Nie chce niczego zmieniać. Po co ma robić coś sam, kiedy może wyręczyć go żona? Taki typ mężczyzny z natury nie jest zbyt odpowiedzialny. Musisz więc stosować technikę małych kroczków. Nie ma sensu obarczać go od razu wszystkimi opłatami, żeby nie okazało się, że za miesiąc lub dwa odetną wam np. prąd. Zacznij od rzeczy drobnych, ale wymagaj systematycznego zaangażowania. 6. Jest mu wszystko jedno, kto się zajmuje rachunkami Twój mąż może zwyczajnie nie widzieć różnicy, czy sprawami finansowymi zajmujesz się ty czy on. Być może on ma wiele innych obowiązków, a te zostawił tobie. Jeśli jednak czujesz się nadmiernie obarczona i chciałabyś nie musieć zawsze pamiętać o rachunku za telefon czy zakupach na obiad, daj mu to wyraźnie do zrozumienia. Jedynie szczera rozmowa może rozwiązać konflikt. Zobacz też inne porady:
Jak podzielić pieniądze w związku? A co z podziałem finansów po zawarciu związku małżeńskiego? To bardzo często pojawiające się pytania, na które ciężko udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ pieniądze zawsze są drażliwym tematem w rodzinie, a co dopiero, gdy osoby dopiero się poznają lub zawierają związek małżeński. Jednak wcześniej, czy później trzeba przeprowadzić rozmowę, ponieważ tylko w ten sposób można uniknąć problemów w związku. Tylko jaki model zarządzania finansami w związku jest najlepszy? Postawić na wspólne konto? A może jednak dzielić wydatki po połowie? To pytania, na które spróbujemy odpowiedzieć w poniższym tekście. Brzmi ciekawie? W takim razie zachęcamy do krótkiej lektury! Podział wydatków w związku – dlaczego warto o tym rozmawiać? Z danych zebranych przez ekspertów możemy dowiedzieć się, że dla dwudziestu procent polskich rodzin finanse w związku stanowią temat tabu. Chyba takie dane nikogo nie dziwią, ponieważ faktycznie widać, że o pieniądzach wcale nie jest łatwo rozmawiać z bliskimi. To nie napawa optymistycznie, ponieważ później rodzą się problemy i kłótnie o pieniądze w związku, a może tego uniknąć. Wystarczy, że o podziale wydatków zdecydujemy wcześniej. Warto przy tym mieć na uwadze długość stażu w związku, charakter poszczególnych partnerów, swoje potrzeby, czy nawet zarobki. Oczywiście nikt od nas nie wymaga, że podział finansów poruszymy już po kilku randkach. Najlepszy czas do takich rozmów to pierwsze pół roku randkowania. Jeśli ten moment mamy już za sobą i bierzemy pod uwagę wspólne zamieszkanie, czy robimy plany na przyszłość, to warto ustalić, jak to wszystko widzi druga strona. Jeśli zaniedbamy takie ustalenia już na wczesnym etapie relacji, to niestety należy spodziewać się późniejszych konfliktów. Statystyki jednoznacznie wskazują, że siedem na dziesięć par ma problemy ze sprawiedliwym podziałem wydatków w związku, przez co później pojawiają się liczne kłótnie i rodzi się przemoc ekonomiczna… Przemoc ekonomiczna a podział wydatków w związku/ małżeństwie O przemocy ekonomicznej mówimy wtedy, gdy podział wydatków w związku jest nierówny, a ciężar odpowiedzialności za terminowe regulowanie rachunków jest przerzucane na jedną ze stron, a drugi partner pomimo rozmów i tak nie zamierza dorzucać się do codziennych wydatków. To jednak nie wszystko, ponieważ o przemocy ekonomicznej możemy mówić również wtedy, gdy jeden z partnerów kontroluje finanse w małżeństwie i przekazuje pieniądze dopiero wtedy, gdy druga połówka jest mu całkowicie podporządkowana i posłuszna. Niestety tego typu sytuacje można zauważyć w związkach, gdzie mężczyzna pracuje, a kobieta opiekuje się domem lub dziećmi. Oczywiście nikt nie powinien dopuścić do tego typu sytuacji, więc na temat finansów w związku powinno się rozmawiać jeszcze przed wspólnym zamieszkaniem. Podział wydatków w związku nieformalnym Kiedyś wszystkie pary decydowały się na wspólne zamieszkanie dopiero po ślubie. Z biegiem czasu wszystko uległo zmianie i można zauważyć, że coraz więcej młodych ludzi decyduje się na wspólne zamieszkanie już na wczesnym etapie związku. Z jednej strony to dobry sposób na sprawdzenie siebie przed zawarciem związku małżeńskiego, swoich charakterów, czy nawet tego, czy faktycznie uda nam się dogadać w codzienności. Eksperci jednak radzą, by takie pary nadal były niezależne i zachowały swoje konta osobiste. Dobrą opcją może za to być założenie wspólnego rachunku bankowego, na które każde z partnerów będzie wpłacać miesięcznie określoną kwotę, a następnie będą one przeznaczone na opłacanie rachunków, robienie zakupów, czy nawet na opłacenie rachunków za wspólne wyjścia do restauracji, czy kina. Można też i inaczej podzielić finanse w związku. Przykładowo jedna strona może odpowiadać za rachunki związane z domem lub mieszkaniem, druga za zakupy i pokrycie kosztów poza domem. Oczywiście takich sposobów możemy znaleźć o wiele więcej. Ważne, by wcześniej je wypracować i się do nich dostosować, bo bez tego trudno o dobry związek, czy spokój. Podział wydatków w związku małżeńskim A co z podziałem wydatków w związku małżeńskim? Czy należy pomyśleć o podobnym podziale, jak przy związku nieformalnym? A może jednak kluczem do szczęścia będzie wspólne konto bankowe? To już nie jest takie pewne! Choć małżeństwo to wspólnota i po jego zawarciu powinnyśmy się dzielić tym, co mamy, to nie zawsze wychodzi nam to na korzyść. Zdarzają się przypadki, gdy jeden ze współmałżonków prowadzi bardzo rozrzutne życie i potrafi wydawać wspólne oszczędności bez wiedzy drugiej połówki. Takie przypadki nie są do zaakceptowania i praktyka pokazuje, że przez pieniądze w małżeństwie potrafi dochodzić do kłótni, a czasami nawet do poważnych problemów finansowych, czy do rozwodu. Jeśli zatem nie chcemy doświadczyć podobnych sytuacji, to jeszcze przed ślubem należy ustalić kwestie finansów w związku. Na pewno posiadanie wspólnego konta to wygoda, ponieważ tak łatwiej można zarządzać domowym budżetem i nie ma problemów z równym podziałem wydatków. Niesie to też pewne oszczędności, ponieważ zamiast utrzymywać dwa konta, to mamy jedno wspólne. Nie jest to jednak rozwiązanie wolne od wad, zwłaszcza jeśli pieniądze nigdy nie trzymały się drugiej połówki. Co zatem robić w takich przypadkach? Jak sprawiedliwie dzielić finanse w związku? Jeśli chcemy mieć pewność, że nie spadną na nas żadne problemy przez związek z roztropną osobą, to warto pomyśleć o zachowaniu rozdzielczości majątkowej. Dobrą praktyką będzie zatem zachowanie swoich indywidualnych rachunków oraz opłacanie swoich wydatków. Do tego warto też pomyśleć o założeniu wspólnego rachunku bankowego, na który co miesiąc będą trafiać środki na pokrycie wspólnego życia, rachunków, czy nawet zakupów. Jeśli nie chcemy ponosić dodatkowych kosztów za prowadzenie trzeciego konta, to zawsze możemy dzielić się opłatami za różne wydatki lub po prostu regularnie wypłacać z kont środki na poszczególne rachunki. Ważne, by zawsze były to podobne sumy, ponieważ wtedy nikt nam nie będzie wypominał, że nasz wkład w utrzymanie domu jest za mały i przy okazji unikniemy przemocy ekonomicznej.
Finanse w związku to często trudny i drażliwy temat. Według badania zrealizowanego na zlecenie Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor i Biura Informacji Kredytowej z 2016 r., co piąta polska para kłóci się o pieniądze, a jedna trzecia badanych z powodu takich konfliktów bierze pod uwagę zatem istnieje przepis na udane zarządzanie wspólnym budżetem? Expander podpowiada, w jakich przypadkach warto zdecydować się na korzystanie ze wspólnego konta, a kiedy dysponowanie środkami ulokowanymi na oddzielnych rachunkach jest lepszym się na wspólne życie z drugą osobą, musimy podjąć wiele decyzji. Jedną z nich jest odpowiedź na pytanie, czy nasze finanse pozostaną nadal „osobiste”, czy też oszczędności i pieniądze, które zarabiamy, zasilą wspólną kasę, do której będzie miał dostęp nasz partner czy też partnerka. O wspólnym budżecie nie można mówić tylko w przypadku małżeństwa, które zdecydowało się na wspólnotę majątkową. Wystarczy, że para będąca w nieformalnym związku mieszka ze sobą przez krótki czas, aby pieniądze stały się jednym z ważniejszych tematów codziennych konto przydatne nawet dla par o krótkim stażuZacznijmy od par, które mają dość krótki staż, ale zdecydowały się na zamieszkanie z partnerem czy partnerką. - W ich przypadku najlepszym rozwiązaniem wydaje się pozostawienie sobie oddzielnych kont, na które będzie wpływało wynagrodzenie, czy na których będą gromadzone oszczędności. Jednocześnie powinni jednak rozważyć otwarcie dodatkowego, wspólnego konta. Oboje będą wpłacali na nie pieniądze na wydatki, którymi chcieliby się podzielić np. comiesięczne rachunki za czynsz, wspólne wyjścia do kina czy restauracji. Z jednej strony pozwoli to uniknąć poważnych konfliktów o to kto w większym stopniu finansuje wspólne życie, czy pretensji o zbyt wysokie wydatki. Zapewnia jednak swobodę w wydawaniu swoich pieniędzy i bezpieczeństwo w przypadku rozpadu związku - nie ma ryzyka, że któraś strona przywłaszczy sobie oszczędności byłego partnera, czy partnerki. Podobne rozwiązanie (konto wspólne i indywidualne) mogą zastosować też pary, które są już w wieloletnim związku, ale chcą zachować pewną autonomię w kwestii finansów – podpowiada Jarosław Sadowski, ekspert więcej kobiet zakłada własny biznes!Problematyczne początki wspólnych finansówNa pełne połączenie finansów zwykle decydują się małżeństwa. Co ciekawe, ten proces łączenia wcale nie jest taki prosty jak może się to wydawać na pierwszy rzut oka. Przed ślubem każde z małżonków zwykle korzystało z indywidualnego konta, nierzadko w zupełnie innym banku. Powstaje więc pytanie kto ma porzucić rachunek, do którego się przyzwyczaił i którego zmiana może być dość kłopotliwa. – Taka sytuacja może być zarzewiem konfliktu. Aby go uniknąć można zastosować dwa rozwiązania. Po pierwsze, można zachować stare konta przekształcając je we wspólne. Drugie rozwiązanie to zamknięcie obu i otwarcie nowego, wspólnego. Zaletą pierwszego rozwiązania jest to, że zachowujemy historie rachunków i nie musimy informować znajomych czy instytucji o zmianie numeru konta. Wadą mogą być natomiast wyższe koszty utrzymania dwóch kont i wydanych do nich kart. Decydując się na drugie rozwiązanie możemy uzyskać duże korzyści finansowe. Wiele banków oferuje bowiem atrakcyjne promocje dla nowych klientów. Poza tym stare pakiety kont nierzadko są znacznie droższe niż te oferowane obecnie. Wadą jest natomiast utrata historii starych rachunków oraz konieczność informowania o zmianie konta przez oboje małżonków – tłumaczy Jarosław Sadowski, ekspert 500 plus. Dlatego kobiety nie chcą za 1300 zł pracować za ladą?Trudniej jest finanse połączyć niż oddzielićOtwarcie wspólnego konta jest bardzo proste. Trudniej jednak połączyć oszczędności, zwłaszcza jeśli chcemy aby pracowały, a nie leżały bezczynnie na nieoprocentowanym rachunku. – Lokaty, rachunki maklerskie czy w funduszach inwestycyjnych często mogą być tylko indywidualne. Nawet, jeśli istnieje możliwość by były wspólne, to otwarcie ich wymaga od kupujących więcej czasu i zaangażowania – wizyty w oddziale instytucji finansowej obojga przyszłych współwłaścicieli. Z tego względu nierzadko nawet małżonkowie mający wspólnotę majątkową mają indywidualne produkty finansowe. To powoduje, że choć ulokowane w ten sposób pieniądze są wspólne to jeden z małżonków nie ma do nich dostępu. Nie ma w tym nic złego jeśli część oszczędności jest na produktach męża, a część żony. Nierzadko zdarza się jednak, że tylko jedno z małżonków zarządza oszczędnościami i ma do nich bezpośredni dostęp. To może spowodować kłopoty np. gdy mąż ulegnie poważnemu wypadkowi, co sprawi, że konieczne stanie się skorzystanie z oszczędności, a żona nie będzie miała do ich dostępu – podpowiada Jarosław Sadowski, ekspert tego uniknąć warto zostawić współmałżonkowi hasła, aby w razie potrzeby mógł przez Internet zlecić wypłatę pieniędzy. Innym rozwiązaniem może być ustanowienie małżonka pełnomocnikiem. Na wszelki wypadek warto również złożyć tzw. dyspozycję na wypadek śmierci. Dzięki niemu bank będzie mógł wypłacić pieniądze małżonkowi zmarłego bez czekania na postanowienie sądu w sprawie przyznania ofertyMateriały promocyjne partnera
„Nie chcę, by Arek wydzielał mi pieniądze” - Małgorzata, 31 lat, mężatka, jedno dziecko Ponieważ wychowuję dziecko, naszą rodzinę utrzymuje mąż. Jednak ja nie mam dostępu do jego zarobków. To Arek łaskawie wydziela mi pieniądze na życie czy moje osobiste wydatki. A gdy czasem o tym zapomni, wtedy o gotówkę muszę go prosić. Przyznam, że fatalnie się czuję w takiej roli. Co robić? Rada psychologa: Twardo domagaj się od męża swobodnego dostępu do jego zarobków. Tłumacz: „Co twoje, to też moje. Ja również, choć nie zarabiam, mam swój wkład w utrzymanie rodziny. Dlatego finanse powinny być wspólne”. Nie daj się zbyć argumentem, że przecież nie chodzisz bez grosza, bo Arek daje ci pieniądze. Powiedz wprost, że to dzieciom wydziela się kieszonkowe. Ty jesteś żoną i wasz układ powinien być partnerski.„Mąż wymawia mi rozrzutność” - Irena, 41 lat, mężatka, dwoje dzieci Mamy z Markiem podobne zarobki, z których wspólnie pokrywamy wszystkie domowe wydatki. W czym więc problem? Stale słyszę od męża wymówki, że szastam pieniędzmi, choć – według mnie – to właśnie on często nie liczy się z kasą. Ostatnio np. sprawił sobie nowe wędki. To zrobiło w naszym budżecie taką wyrwę, że musiałam się potem nieźle głowić, jak do pierwszego związać koniec z końcem. Jednak gdy ja czasem sobie coś kupuję, Marka to okropnie denerwuje. Ostatnio np. zobaczył u mnie nową bluzkę. Choć wcale nie była droga, od razu musiał mi przygadać, że trwonię pieniądze na głupstwa. Podobnie się dzieje, gdy wracam do domu z codziennymi sprawunkami. Mąż najpierw pyta, ile i na co wydałam, a potem są zgryźliwe uwagi, że mogłabym prowadzić dom oszczędniej. Obawiam się, że w sprawach dotyczących finansów nigdy się nie psychologa: By uniknąć ciągłych niesnasek, umówcie się, że wspólne pieniądze dzielicie na trzy części. Pierwszą, większą kwotę przeznaczacie na bieżące zakupy i opłaty. Dwie mniejsze – na potrzeby każdego z was. Nad tą większą sumą możecie trzymać pieczę oboje. A swoje pieniądze niech każde wydaje na to, na co tylko zechce. Już taki prosty, partnerski układ może sprawić, że spory o finanse staną się dużo rzadsze. A jeśli Marek będzie zarzucał ci rozrzutność przy codziennych sprawunkach? Wtedy stanowczo oświadcz: „Od jutra ty robisz zakupy i decydujesz, co jest potrzebne”. Gdy mąż kilka razy zobaczy, ile trzeba wydać na wszystkie niezbędne produkty, które w dodatku nie wystarczają na zbyt długo, zapomni o niemiłych komentarzach. Pamiętaj też, że partner nie zawsze musi wiedzieć, ile wydałaś na nowy ciuch lub kosmetyk. Czasem, by uciąć temat, warto posłużyć się wymijającą odpowiedzią („Bez obaw, wydałam mniej niż ty na swoje spodnie czy wędki”). „Mateusz nie chce dokładać się do domowych inwestycji” - Maryla, 34 lata, mężatka, dwoje dzieci Przed ślubem spisaliśmy z mężem intercyzę. Zdecydowaliśmy się na to, bo ja zarabiałam wtedy znacznie więcej. Pensja Mateusza szła na jego potrzeby, z mojej utrzymywaliśmy dom. Od tamtej pory wiele się jednak zmieniło. Mąż zarabia teraz całkiem nieźle. I choć dokłada się do bieżących wydatków, to już większe zakupy – takie jak np. nowa lodówka, są nadal na mojej głowie. Kiedy zwracam mu uwagę, że to niesprawiedliwe, on obrażony oświadcza, że skoro zgodziłam się kiedyś na rozdzielność majątkową, to teraz powinnam negocjować z nim każdy większy zakup. Takie podejście doprowadza mnie do szału. Skoro prowadzimy wspólne gospodarstwo domowe i coś się w nim zużywa lub psuje, to chyba normalne, że trzeba to naprawić lub wymienić?Rada psychologa: Postaraj się, Marylo, rozmawiać z mężem spokojnie, bez zacietrzewiania się. Zamiast komunikować mu: „Trzeba wymienić lodówkę na nową!”, powiedz: „Stara lodówka za chwilę przestanie działać, co w tej sytuacji proponujesz?”. Dopuść go do planowania domowych inwestycji, zamiast mu je narzucać. I będzie dobrze!Kiedy warto spisać intercyzę Przed ślubem narzeczeni mogą zdecydować, że choć będą żyć razem, ich majątki pozostaną oddzielne. Wystarczy wtedy spisać u notariusza odpowiednią umowę majątkową, czyli właśnie intercyzę. Kiedy może to być dla ciebie opłacalne? 1 Zależy ci, by po ślubie samodzielnie i w nieograniczony sposób rozporządzać całym swoim majątkiem, jaki zgromadzisz w trakcie małżeństwa. 2 Partner często wpada w długi, za które nie zamierzasz w przyszłości finansowo odpowiadać. 3 Obawiasz się, że wasz związek może się okazać nietrwały i nie chcesz walczyć z mężem w sądzie o majątek, jeśli kiedyś zdecydowalibyście się na rozwód. Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
mąż nie dzieli się pieniędzmi